Opublikowano wtorek, 6 stycznia 2026
2mies.
INTJ
Byk
Opinia na temat książki "Pokój na Ziemi" Stanisława Lema. Część dziewiętnasta cyklu lemowskiego. Jak to mawia młodzież - Mmm, dobre! Pomarańczowe! Przepyszny przykład twórczości lemowskiej, podszyty zdrowym punktowaniem tego co w naszej cywilizacji jest nie tak, brany przez wielu, moim zdaniem mylnie, za mizantropię. Tym razem mistrz bierze na warsztat przemysł zbrojeniowy i jego nierozerwalny związek z geopolityką. Wychodzi od specyficznego dla naszego gatunku koktajlu strachu, chęci dominacji, tendencji do uleganiu instynktom i lenistwa. Ekstrapoluje jego skutki na płaszczyznę natury konfliktu zbrojnego w czasach coraz bardziej mli-mli i wykorzystuje tak uzyskany świat do rozważań o syntetycznej ewolucji. Gdyby tego było mało, wraca Ijon Tichy - rzucony w sam środek skomplikowanej intrygi z uszkodzonym mózgiem. Dzięki temu poza całym złożonym obrazkiem o którym mówiłem wcześniej, w dostarczonym nam zestawie dostajemy rewelacyjny thriller polityczny w estetyce Sci-Fi zahaczający leciutko o bardzo lubiany przez mnie pejzaż mentalny, służący tu zobrazowania efektów kallotomii i ich wpływu na spójność filozoficznej definicji "ja". I jest tu bardzo dużo rzeczy, które bym chciał omówić ale są one na tyle specyficzne, że trudno to zrobić bezspoilerowo. Zwłaszcza że, chociaż może po tym jak do tej pory prowadziłem tą opinię nie widać, jest to książka o dosyć wartkiej fabule, gdzie kolejne zwroty akcji skutecznie rozbijają ten filozoficzno-politologiczny wykład, a wszelkie rozterki bardzo plastycznie formują klimat niepokoju, który w thrillerach uwielbiamy. Po prostu zamiast zwyczajnych spiskowców lub morderców, złowrogą siłą nadającą napięcia staje się wzmagany kontrastem ogrom mechanizmów rządzących światem ludzi, a powołanych przez nich do życia nanitycznych efektów nekrobiologii. W pewnym sensie tą złowrogą siłą grożącą ludzkości jest ludzkość sama w sobie. Charakter tego zagrożenia luźno przypomina mi "Pamiętnik znaleziony w wannie", gdzie tajemniczy kataklizm zniszczyć miał wszelkie zapiski papierowe o historii Ziemian. Bardzo dalekosiężnym spostrzeżeniem Lema był strach utraty danych - kręgosłupa współczesnej epoki informacji, wyrażany dzisiaj w tak znanych (choć moim, skromnym zdaniem zdecydowanie mniej od Lema światłych) dziełach jak "Blackout" Marca Elsberga. Lęki te współczesnym mu czytelnikom mogły się wydawać mocno na wyrost, gdyż nasi rodzice i dziadkowie potrafili i regularnie robili dużo więcej manualnie. Załatwianie tematów nawet drogą oficjalną miało dużo więcej pierwiastka ludzkiego, społecznego, organicznego. Dziś ten lęk jest dużo bardziej namacalny, gdyż cyfrowość jest mocno zakorzeniona w każdym aspekcie życia, jako społeczeństwo zarówno manualnie jak i społecznie potrafimy dużo mniej, nawet chcąc w ten sposób rozwiązywać jakieś problemy natrafiamy na bariery wiążące się z naszym osamotnieniem w takim podejściu. Sytuacja w której nagle wszyscy są do tego zmuszeni staje się coraz bardziej teoretyczna, granicząca z koszmarem - czymś nienaturalnym i nieprawdopodobnym. Książkę gorąco polecam, nie tylko przez to jak świetnie ujmuje ten ważny (choć może na codzień leżący ciut na uboczu) element naszego Zeitgeistu, oraz po prostu świetną lekturę umiejętnie balansującą wykłady z kilku dziedzin z porządną, thrillerową rozrywką. #StanisławLem #PokojNaZiemi #cykllemowski

3
2
Społeczność Books
Społeczność books, czat i dyskusje.
4 mln DUSZE
Martyna
2mies.
INFP
Byk
Pozwolę sobie w wolnej chwili wrócić do pozostałych recenzji twórczości pana Lema, bo powyżej zostało zawarte bardzo dużo moich przemyśleń, ale też jest to podsumowanie pełniejsze i bardzo esencjonalne więc naprawdę chapeau bas! Jestem natomiast bardzo ciekawa czy pojawi się notka na temat "Dialogów" jako moich ulubionych ze wszystkich jego dzieł 😊 (edytowany)
0
1
Poznaj Nowych Ludzi
50 000 000+ POBRAŃ






































